Sesje Rady Miejskiej Świętochłowice: były kwiaty, nie obyło się bez kłótni

Sonia Cichoń
Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Świętochłowicach
Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Świętochłowicach Sonia Cichoń
Sesje Rady Miejskiej Świętochłowice: 7 listopada radni świętochłowiccy po raz ostatni spotkali się w sali plenarnej na obrady sesji. Główne tematy? działalność nowej formy przy ul. Wojska Polskiego i Kalina. Zobaczcie zdjęcia!

Sesje Rady Miejskiej Świętochłowice:

Już na początku sesji radni poruszyli temat nowej inwestycji przy ul. Wojska Polskiego. Na mównicy pojawiła się Beata Loska, która wyraziła swoje zaniepokojenie, iż nowa firma nie będzie Centrum Badawczo Rozwojowym, ale zwykłą spalarnią śmieci. Tuż po niej na mównicy pojawiła się Zofia Pogoda.

- Wczoraj w skrzynce znalazłam anonimowe pismo, „Mieszkańcy zgody jesteśmy zagrożeni”. Rozsiewa się szereg wątpliwości i panikę wśród świętochłowiczan - mówiła radna.

Głos w tej sprawie zabrał wiceprezydent miasta - bartosz Karcz.

- Nie było i nie będzie na Zgodzie spalarni. Żeby mogła powstać musi być to zgodne z planem zagospodarowania terenu. Nie ma takiej zgody ani prezydenta miasta, ani Rady Miasta. To będzie instalacja demonstracyjna, laboratorium, a emisja do atmosfery będzie porównywalna z emisją z domku jednorodzinnego. Miejsce to ma być terenem gospodarczej aktywności. Ma tam znowu tętnić życie, mieszkańcy będą mogli tam znaleźć zatrudnienie. Nie jest to kolejny hipermarket ale gospodarka oparta na wiedzy.

Swoje zaniepokojenie wyraził Zbigniew Nowak, który apelował o zaprzestanie budowy, aż do wyjaśnienia sprawy.

- Złożyłem wniosek o wyjaśnienie całej sprawy. Mnie to nie interesuje czy to będzie spalarnia, czy inny zakład do którego będą zwożone śmieci. W laboratorium przeprowadza doświadczenia. Trzeba było zrobić referendum czy ludzie chcą być królikami doświadczalnymi. Mamy przecież wysypisko, które śmierdzi, a rzekomo spełnia wszystkie wymogi. Wstrzymajcie budowę, bo może mieć szkodliwy to wpływ na nasze zdrowie i na środowisko - apelował radny.

Po Nim, na mównicę wszedł radny Jerzy Migoń.

- Inwestycja ma służyć nam wszystkim – mieszkańcom nawet całej Polski. Stanowisko z którym się spotkaliśmy jest nie do przyjęcia, bo to tak jakbyśmy chcieli zaniechać prac naukowo - badawczych, które mają nieść nam postęp i powodować, że żyjemy w lepszym świecie i zdrowszym środowisku. W tym układzie przychodzi mi powiedzieć „wróćmy na drzewa” - mówił.

O ustosunkowanie się poproszono Beatę Grzelec - Spetruk, naczelnik Wydziału Ekologii i Gospodarki Odpadami.

- Dla tej inwestycji została wydana decyzja o uwarunkowaniach środowiskowych. W konsekwencji decyzja o pozwolenie na budowę. W ramach procedury następują 2 uzgodnienia: uzgodnienie Powiatowego Inspektora Sanitarnego i uzgodnienie wydane przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Oni badają, każdy element oddziaływania jakiejkolwiek inwestycji w aspekcie powietrza, wody czy gleby. Uzgodnienie trwało ponad pół roku. Wszystko musi być transparentne, bo jest to inwestycja dofinansowana ze środków unijnych.Nie jest to instalacja do termicznej utylizacji odpadów, ale jest to zakład badawczy, podobne eksperymenty wykonują wyższe uczelnie np.Politechnika Śląska. Zachęcam żeby zerknąć do Biuletynu Informacji Publicznej, tam są wszystkie informacje o tym projekcie.

Wypowiedź nie przekonała jednak radnego Rafała Świerka:

- Mamy wątpliwości i mamy prawo je mieć, w sprawie kaliny był spokój, wszystko dogadane, a w tej chwili jest duży problem. Niepokój bierze się z tego, że za każdym razem byliśmy informowani, że wszystko jest przeprowadzane bezpiecznie.

Dyskusję na ten temat zakończył wiceprezydent Karcz:

- Każdy mieszkaniec może poczytać o tej inwestycji w internecie. Informacje dostępne są także na stronach Komisji Europejskiej. Będą to miejsca pracy oparte na wiedzy. Taka jednostka to namiastka do tego aby do Świętochłowic przyjeżdżali ludzie z wyższym wykształcenie - mówił.

Radni poruszyli także sprawę stawu Kalina

Temat Kaliny wywołała radna Krystyna Apel, która chciała dowiedzieć się m.in. na jakim etapie jest procedura przetargowa mająca wyłonić nowego wykonawcę oraz jakie są wyniki badań Instytutu Medycyny Pracy, które miały zostać odebrane przez urząd w październiku. Okazało się, że do Urzędu Miasta wpłynęło także pismo od jednego z mieszkańców - Mieczysława Myrty, który zaproponował, aby staw Kalina został zasypany żużlem z pobliskiej hałdy, gdyż jego rewitalizja nie ma żadnego uzasadnienia. Zaproponował też, aby po zasypaniu teren przeznaczyć na cele rekreacyjne np. mini ogród botaniczny, mini zwierzyniec, albo na budownictwo jednorodzinne.

- Cieszy nas troska mieszkańca, nie można jednak zasypać stawu hałdą która jest obok, bo w tej hałdzie jest dużo niebezpiecznych związków i nie można ich wrzucić do stawu. Zbiornik pełni role retencyjną, nie można go więc zasypać bo spowodowałoby to podniesienie wód gruntowych i cały teren wokół zalany zostałby fenolem. Proces utylizacji hałdy byłby najlepszy rozwiązaniem, ale to koszt ok. 500 milionów złotych, a takiej kwoty nie wyłoży nawet Unia Europejska - powiedział wiceprezydent.

Bartosz Karcz obiecał radnym, że w poniedziałek zostaną udostępnione wyniki badań. Po kilku minutach zaapelowano o zakończenie dyskusji i jak najszybsze przystąpienie do działań mających wyłonić wykonawcę, który zakończy z powodzeniem rewitalizację stawu.
Zobaczcie zdjęcia z ostatniej sesji!

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie