Dzień Pamięci Ofiar obozu Zgoda 2017 WIDEO + ZDJĘCIA

red.
Dzień Pamięci Ofiar Obozu Zgoda 2017
Dzień Pamięci Ofiar Obozu Zgoda 2017 Arek Gola
W Rudzie Śląskiej odbyła się uroczystość Dnia pamięci ofiar obozu „Zgoda” zorganizowana w ramach „Tragedii Górnośląskiej”. Uroczystość zorganizowało Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców Województwa Sląskiego DFK Schlesien.

Dzień Pamięci Ofiar Obozu Zgoda odbył się w sobotę. Rozpoczęła go msza święta w języku niemieckim. Uroczystości przeniosły się następne na cmentarz w Nowym Bytomiu, a uroczystość główna odbyła się przed brama obozu Zgoda.

Obóz pracy „Zgoda” znajdował się w Świętochłowicach od końca lutego 1945 roku do listopada 1945. Podlegał polskiemu Urzędowi Bezpieczeństwa Publicznego, którego komendantem był Salomon Morel.

Do obozów mieli być wysyłani członkowie nazistowskich organizacji i ci, którzy współpracowali ze zbrodniczymi władzami. Jednak bramę "Zgody" otwarto dużo szerzej.

- Selekcja więźniów była chaotyczna i miała w sobie oznaki wielu nadużyć. Naprawdę nie trzeba było dużo, by trafić do "Zgody" - wyjaśnia Adam Dziurok z katowickiego IPN, który bada dzieje obozu w Świętochłowicach. Czasem wystarczył donos sąsiada albo to, że rodzina miała duże mieszkanie. Zamykano nawet matki z dziećmi. Według raportu statystycznego z sierpnia 1945 roku w obozie było dwoje dzieci, które miały mniej niż półtora roku.

Więźniowie pochodzili głównie z przedwojennego województwa śląskiego i terenów należących wówczas do Rzeszy. Dla władz komunistycznych ci drudzy byli po prostu Niemcami. Jednak sprawa nie była tak prosta, bo granice państw na Śląsku zmieniały się przez wieki jak w kalejdoskopie z każdym obrotem dziejowej zawieruchy.

- Reichsdeutche, czyli osoby z obywatelstwem niemieckim, nie zawsze byli narodowości niemieckiej. Część z nich była Ślązakami, autochtonami, posługiwała się gwarą śląską - mówi Dziurok.

Drugą grupę więźniów stanowiły osoby wpisane na volkslisty. Ślązacy musieli podczas wojny wypełniać kwestionariusze, na podstawie których przypisywano poszczególne kategorie volkslisty: I oznaczała osobę o narodowości niemieckiej aktywną politycznie; II przyznającą się do niemieckiej narodowości, ale bierną politycznie; III pochodzenia niemieckiego uznaną za spolonizowaną; IV Polaka, który był "rasowo wartościowy", działał na rzecz III Rzeszy. I tu rzeczywisty podział narodowy wymykał się tworzonemu podczas wojny spisowi, gdy potrzebowano mięsa armatniego.

Władze komunistyczne niejako usankcjonowały podział stworzony przez władze niemieckie, choć sami Niemcy przyznawali już w czasie wojny, że volkslista nie dokonała segregacji narodowej. Była działaniem ułomnym, ponieważ klasyfikowano do wyższych grup osoby, na których władzom niemieckim zależało, np. by powołać je do Wehrmachtu, albo fachowców, którzy mieli pracować w przemyśle - tłumaczy badacz IPN.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie